piątek, 27 czerwca 2008
warsztaty i po
...no to jesteśmy dokształcone :) Zu troszkę przy marudziła po 1h, ale i tak była bardzo dzielna. wyuczyłyśmy się kieszonki i kangurka. Zu najbardziej przypadł kangurek, bo odrazu zasnęła. mi też bardzo się podobało, atmosfera przednia. bawiłyśmy się świetnie. polecam !
czwartek, 26 czerwca 2008
...już tylko jeden dzień
...już tylko jeden dzień dzieli nas od zdobycia wiedzy na temat nowych wiązań chustowych, mam małe obawy co do tego czy zuzu wytrzyma dwie godziny, ale bądźmy dobrej myśli.
dzisiejszy dzień zaczęłyśmy od zdobywania nowych doświadczeń kulinarnych. dzień wcześniej ewa pomogła mi przygotować ciasto na tarte, tym razem wersja pikantna.
żałuj tato, że nie zdążyłeś spróbować naszego specjału :)
tarta -- wersja pikantna
dzisiejszy dzień zaczęłyśmy od zdobywania nowych doświadczeń kulinarnych. dzień wcześniej ewa pomogła mi przygotować ciasto na tarte, tym razem wersja pikantna.
żałuj tato, że nie zdążyłeś spróbować naszego specjału :)
tarta -- wersja pikantnanigdy nie myślałam, że wybór wózka spacerowego może być tak trudny. wiedziałam czego chce: małe gabaryty, lekki i w miarę estetyczny...
i zaczęło się! nieskończona ilość wózków na rynku, ale znalezienie tego jedynego wcale nie jest proste.
w dodatku ewa nie chciała do żadnego wsiąść, myślała, że kupimy jej wózek taki jak ma zu czyli gondole :] wybór padł -- inglesina trip. choć ewa nie jest wniebowzięta ( w końcu to nie gondola), a mi kolor średnio się podoba, jakość wózka jest dość wysoka a cena promocyjna (zapewne ze względu na ten obłędny róż). cóż, jakoś się przyzwyczaimy.

co do chust mam nieco mniejszy problem z tytułu: która? za to większy jeśli chodzi o sposób sfinansowania mojego jakże licznego wyboru :) zdecydowanie się na ta jedną będzie trudne :(


i zaczęło się! nieskończona ilość wózków na rynku, ale znalezienie tego jedynego wcale nie jest proste.
w dodatku ewa nie chciała do żadnego wsiąść, myślała, że kupimy jej wózek taki jak ma zu czyli gondole :] wybór padł -- inglesina trip. choć ewa nie jest wniebowzięta ( w końcu to nie gondola), a mi kolor średnio się podoba, jakość wózka jest dość wysoka a cena promocyjna (zapewne ze względu na ten obłędny róż). cóż, jakoś się przyzwyczaimy.

nowy wózek ewika :)
co do chust mam nieco mniejszy problem z tytułu: która? za to większy jeśli chodzi o sposób sfinansowania mojego jakże licznego wyboru :) zdecydowanie się na ta jedną będzie trudne :(


to wciąga, to nałóg ... ha ha jednak polecam każdemu
wtorek, 24 czerwca 2008
warsztaty chustowe tuż tuż...
dziś dziewczynki były dla mnie całkiem łaskawe Zu co prawda wstała 5:15, ale zaraz po wyjściu taty do pracy poszła na drzemkę, Ewa spała do 7:30. wyspałam się !
niebawem moje pierwsze warsztaty chustowe, jestem już szczęśliwą posiadaczką indio didymos, którego uwielbiam, ale rozglądam się za nową, piękną kolorową. mam już nawet upatrzoną, ale zdecyduję się na zakup po warsztatach. mam nadzieję nauczyć się na nich paru technik. już nie mogę się doczekać !
szperając w sklepie chustowym natknęłam się na piękny tekst, pewnej kobiety. wzruszył mnie. ja chyba też byłam właśnie taką młodą, niecierpliwą mamą przy ewie, teraz choć jestem niewiele starsza czuję się zupełnie inaczej i zu jest właśnie taką moją amelką... :
"...napisałam do niecierpliwych matek na jednym z ukrytych forów GW
jestem na tym forum od bardzo dawna.
czytam większość wątków.
obserwuję cię, każda młoda mamo, najczęściej mamo pierwszego dziecka, która pragniesz usamodzielniać swoje kilkumiesięczne niemowlę, która chcesz, by samo zasypiało, która oddajesz swoje dziecko na noc dziadkom, ciociom, wujkom, która tęsknisz za życiem towarzyskim, która masz poczucie uwiązania, związania, mamo, dla której macierzyństwo staje się czasem opresja nie do zniesienia......"
"nie, nie potępiam cię.
rozumiem cię, jak nikt inny.
też pragnęłam, aby moje dzieci szybko urosły.
też oddawałam je dziadkom i rzucałam się w wir towarzyskich przyjemności-zaległości.
też tęskniłam za spokojnymi nocami, za czasem dla siebie, za sobą w ogóle.
wszystko to dostałam bardzo szybko. dziewczynki urosły, zajęły się sobą, ja sobą.
zrobiło się spokojnie. świat się ułożył.
i pojawiła się amelka. wywróciła najpierw mój świat do góry nogami, a później złożyła wszystko, emocja po emocji, uczucie po uczuciu w stabilną konstrukcję Tego, Co Ważne.
pojawiła się dwanaście lat po najstarszej, siedem lat po średniej.
nikomu nie chcę jej podrzucać, oddawać na noc, nie chcę życia towarzyskiego jej kosztem, nie tęsknię za kinem, za teatrem, za sobą.
dojrzałam do tego, by poczuć, że ona to ja, a ja to ona.
noszę amelię w chustach, przytulam, karmię piersią. niczego nie ograniczam: ani głasków, ani dotyków, ani swoich piersi.
ma mnie całą.
pozwalam jej leżeć na mnie, wtulać się we mnie, pozwalam jej spać na moim brzuchu.
pozwalam jej także płakać, bać się samotności, oddalenia ode mnie.
pozwalam jej czuć ból i staram się rozumieć ten ból.
pozwalam jej na gorszy humor.
wiem, że kiedy płacze, nie jest złośliwa.
jest czasem nieszczęśliwa: kiedy na chwilę muszę wpaść do szkoły po zaliczenie, kiedy muszę zostawić ją z ojcem i z kwintesencją siebie zamkniętą w butelkach.
ale 120 mililitrów mamy nie uspokaja dziecka.
dziecko uspokaja mama.
bo ja to amelka, a amelka to ja.
fantastyczna kilkumiesięczna symbioza.
wkrótce pojawią się pierwsze ząbki i pierwsze kroczki.
powie: mamo, tato, boję się i kocham.
za chwilę do_rośnie bardziej.
pójdzie do przedszkola. będzie recytować wiersze o mamie i tacie. będę z niej dumna.
później wpadnie w wir szkolnej opresji.
kiedy skończy trzecia klasę podstawówki, na zawsze zacznę tracić amelię. to jest ten moment, kiedy dziecko zaczyna po raz pierwszy szukać innych autorytetów.
kiedy skończy czwartą klasę, dostanie okres.
kiedy pójdzie do gimnazjum, nie za moimi ramionami zacznie tęsknić.
kiedy będzie w liceum... wolę nie myśleć.
na studia wyjedzie do np. toronto. albo jeszcze dalej.
czy wróci?
to tylko jeden z milionów możliwych scenariuszy.
kiedy będzie miała dwadzieścia osiem lat, chciałabym, żeby umiała powiedzieć: mamo, tato, boję się, kocham.
teraz cieszę się każdą chwilą z nią.
każdym płaczem.
każdą nieprzespaną nocą.
każdym spojrzeniem na nią i w nią.
każdym uśmiechem też się cieszę. każdą nową umiejętnością. każdym gramem wagi in plus.
wiem, teraz, młoda mamo, pomyślisz, że jestem starą marudą.
wiem też, że zmienisz zdanie za dwanaście lat (a może wcześniej), kiedy urodzisz późne dziecko. w lecie swoich dni, w przededniu jesieni.
spotkało mnie bardzo piękne macierzyństwo."
niebawem moje pierwsze warsztaty chustowe, jestem już szczęśliwą posiadaczką indio didymos, którego uwielbiam, ale rozglądam się za nową, piękną kolorową. mam już nawet upatrzoną, ale zdecyduję się na zakup po warsztatach. mam nadzieję nauczyć się na nich paru technik. już nie mogę się doczekać !
szperając w sklepie chustowym natknęłam się na piękny tekst, pewnej kobiety. wzruszył mnie. ja chyba też byłam właśnie taką młodą, niecierpliwą mamą przy ewie, teraz choć jestem niewiele starsza czuję się zupełnie inaczej i zu jest właśnie taką moją amelką... :
"...napisałam do niecierpliwych matek na jednym z ukrytych forów GW
jestem na tym forum od bardzo dawna.
czytam większość wątków.
obserwuję cię, każda młoda mamo, najczęściej mamo pierwszego dziecka, która pragniesz usamodzielniać swoje kilkumiesięczne niemowlę, która chcesz, by samo zasypiało, która oddajesz swoje dziecko na noc dziadkom, ciociom, wujkom, która tęsknisz za życiem towarzyskim, która masz poczucie uwiązania, związania, mamo, dla której macierzyństwo staje się czasem opresja nie do zniesienia......"
"nie, nie potępiam cię.
rozumiem cię, jak nikt inny.
też pragnęłam, aby moje dzieci szybko urosły.
też oddawałam je dziadkom i rzucałam się w wir towarzyskich przyjemności-zaległości.
też tęskniłam za spokojnymi nocami, za czasem dla siebie, za sobą w ogóle.
wszystko to dostałam bardzo szybko. dziewczynki urosły, zajęły się sobą, ja sobą.
zrobiło się spokojnie. świat się ułożył.
i pojawiła się amelka. wywróciła najpierw mój świat do góry nogami, a później złożyła wszystko, emocja po emocji, uczucie po uczuciu w stabilną konstrukcję Tego, Co Ważne.
pojawiła się dwanaście lat po najstarszej, siedem lat po średniej.
nikomu nie chcę jej podrzucać, oddawać na noc, nie chcę życia towarzyskiego jej kosztem, nie tęsknię za kinem, za teatrem, za sobą.
dojrzałam do tego, by poczuć, że ona to ja, a ja to ona.
noszę amelię w chustach, przytulam, karmię piersią. niczego nie ograniczam: ani głasków, ani dotyków, ani swoich piersi.
ma mnie całą.
pozwalam jej leżeć na mnie, wtulać się we mnie, pozwalam jej spać na moim brzuchu.
pozwalam jej także płakać, bać się samotności, oddalenia ode mnie.
pozwalam jej czuć ból i staram się rozumieć ten ból.
pozwalam jej na gorszy humor.
wiem, że kiedy płacze, nie jest złośliwa.
jest czasem nieszczęśliwa: kiedy na chwilę muszę wpaść do szkoły po zaliczenie, kiedy muszę zostawić ją z ojcem i z kwintesencją siebie zamkniętą w butelkach.
ale 120 mililitrów mamy nie uspokaja dziecka.
dziecko uspokaja mama.
bo ja to amelka, a amelka to ja.
fantastyczna kilkumiesięczna symbioza.
wkrótce pojawią się pierwsze ząbki i pierwsze kroczki.
powie: mamo, tato, boję się i kocham.
za chwilę do_rośnie bardziej.
pójdzie do przedszkola. będzie recytować wiersze o mamie i tacie. będę z niej dumna.
później wpadnie w wir szkolnej opresji.
kiedy skończy trzecia klasę podstawówki, na zawsze zacznę tracić amelię. to jest ten moment, kiedy dziecko zaczyna po raz pierwszy szukać innych autorytetów.
kiedy skończy czwartą klasę, dostanie okres.
kiedy pójdzie do gimnazjum, nie za moimi ramionami zacznie tęsknić.
kiedy będzie w liceum... wolę nie myśleć.
na studia wyjedzie do np. toronto. albo jeszcze dalej.
czy wróci?
to tylko jeden z milionów możliwych scenariuszy.
kiedy będzie miała dwadzieścia osiem lat, chciałabym, żeby umiała powiedzieć: mamo, tato, boję się, kocham.
teraz cieszę się każdą chwilą z nią.
każdym płaczem.
każdą nieprzespaną nocą.
każdym spojrzeniem na nią i w nią.
każdym uśmiechem też się cieszę. każdą nową umiejętnością. każdym gramem wagi in plus.
wiem, teraz, młoda mamo, pomyślisz, że jestem starą marudą.
wiem też, że zmienisz zdanie za dwanaście lat (a może wcześniej), kiedy urodzisz późne dziecko. w lecie swoich dni, w przededniu jesieni.
spotkało mnie bardzo piękne macierzyństwo."
poniedziałek, 23 czerwca 2008
dziś dzień TATY !!!
...co prawda nie pierwszy dla Ciebie, ale wyjątkowy bo pierwszy podwójny. wszystkiego najlepszego Paweł.
po dłuższej nieobecności...
w życiu małego Ewana nastały duże zmiany. Mama przyniosła do domu małą osobę, którą wszyscy nazywają jej siostrą. Każą mówić do niej Zuzanna, ale ona w skrócie mówi Zu :) od teraz są dwie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





